e-mail sitemap content strona główna

Podgląd RSS


Unleashed English Unleashed English

http://feeds.feedburner.com/UnleashedEnglish



Selfie, czyli współczesny autoportret

selfie

Co łączy Anastazję Nikołajewną i van Gogha z Facebookiem? O tym możecie przeczytać w tym wpisie.

Ekshibicjonizm, a także często próżność i narcyzm w dobie elektronicznych form komunikacji mają się naprawdę dobrze. Użytkownicy mediów społecznościowych wręcz uwielbiają dzielić się z innymi swoim życiem prywatnym, a najwspanialsze jest to, że dzięki takim serwisom jak "Facebook" mogą pokazać całemu światu, jacy są piękni!

Opublikowane w Internecie zdjęcie zrobione sobie "z ręki" lub odbicie lustrzane to selfie. Słowo to powstało z połączenia self (co można tłumaczyć jako "własne ja", "własna osoba") i sympatycznego przyrostka -ie, który sprawia, że wyraz, z którym się łączy brzmi przyjemnie, pieszczotliwie i tak niewinnie (jest często obecny w zdrobnieniach imion).

Za jedną z pierwszych autorek selfie uważa się księżną Anastazję Nikołajewną, która w 1914 roku zapragnęła podzielić się z przyjacielem swoim zdjęciem. A biedny van Gogh musiał malować autoportrety.




Audyt, a może audit?

audit

Kontrola, inspekcja, weryfikacja, rewizja, przegląd, wizytacja i jeszcze sporo innych słów to wszystko mniej więcej synonimy słowa audyt. No właśnie, w tym wpisie zastanowimy się nad miejscem tego słowa (i jego angielskiego odpowiednika) w polszczyźnie.

Jakiś czas temu wykonywałem poważne tłumaczenie dla pewnego dużego zakładu produkcyjnego. W owym anglojęzycznym tekście dość często pojawiał się wyraz audit. Można powiedzieć, że był to dość kluczowy termin, a więc już na samym wstępie, przystępując do pracy, otrzymałem od zleceniodawcy instrukcję, aby audit tłumaczyć -- uwaga! -- jako audit.

Wywołało to u mnie konsternację, ponieważ chyba w każdym słowniku znajdziemy tłumaczenie audit jako audyt. Wyraz ten, choć ma rodowód łaciński, przywędrował do nas z angielszczyzny. Jednak co ciekawe wyraz audytor funkcjonował już wcześniej i był przybyszem z języka Cycerona.

Dla zachowania porządku wywodu spójrzmy na definicję angielskiego auditu:

audit - zaplanowane i udokumentowane działanie, realizowane przez wykwalifikowany personel, mające na celu określenie drogą dochodzenia, badania lub oceny obiektywnych przesłanek, adekwatności i zgodności z przyjętymi procedurami lub dokumentami oraz efektywności realizacji [celów, zadań]. Termin może odnosić się do audytów w księgowości, kontroli wewnętrznej, zarządzaniu jakością, zarządzaniu projektami itd. (za angielską Wikipedią).
No i weźmy polski audyt:
audyt - systematyczna i niezależna ocena danej organizacji, systemu, procesu, projektu lub produktu. Przedmiot audytu jest badany na zgodność z określonym punktem odniesienia - listą kontrolną, przepisami prawa, normami, standardami lub przepisami wewnętrznymi danej organizacji (polityki, procedury) (polska Wikipedia).

Widzimy więc, że angielski audit to po polsku audyt. Ma to nawet sens, ponieważ podczas zapożyczania i spolszczania wyrazów obcego pochodzenia dość naturalne jest przekształcanie cząstki -di- na -dy-, wystarczy dla porównania spojrzeć choćby na rzeczownik dyrektor (pochodzenie od niem. direktor lub franc. directeur).

No więc skąd audit? Otóż okazuje się, że kadra kierownicza -- przepraszam, menadżerska -- różnych korporacji, zakładów itd. chce na siłę wzbogacać polskie słownictwo. Otrzymałem wyjaśnienie, że audit odnosi się do kontroli finansowej, natomiast audyt to już bardziej kontrola produkcji, systemów itp. Pozwoliłem sobie pozostawić to bez komentarza, w końcu klient nasz pan.

Gdy przygotowywałem ten tekst, natknąłem się, na Wikipedii właśnie, na wyjaśnienie, że termin audit wkradł się do polszczyzny na skutek błędnego tłumaczenia norm ISO.

Mamy więc zarówno audyt i audit. Dla jednych są to synonimy, a jeszcze dla innych oba pojęcia nazywają dwie różne rzeczy. Prawda jednak jest taka, że wyraz audit w języku polskim jest zupełnie nieuzasadniony, a ten, kto się nim posługuje jest po prostu ignorantem.

Co prawda jestem miłośnikiem języka angielskiego, ale jednocześnie zawsze będę bronił polszczyzny (jako lingwista jestem świadomy procesów zachodzących w obrębie leksyki i całego systemu językowego, więc na pewno nie można mnie uznać za ślepego konserwatystę, purystę) i tym samym przyłączam się do apelu Rady Języka Polskiego, aby stosować formę audyt. Audit natomiast niech się pojawia w tekstach anglojęzycznych.




Najpopularniejsze słowa 2013 roku

images

Jak co roku prezentuję zestawienie najpopularniejszych słów w ostatnich 12 miesiącach. Zobaczcie, jakie słowa zdobyły popularność w anglojęzycznych mediach w 2013 roku.

Prezentowane zestawienie opieram na wynikach analiz prowadzonych przez Global Language Monitor. Oto pierwsza dziesiątka słów, które były najbardziej popularne w 2013 roku w mediach.

1. 404

Liczba oznaczająca błąd podczas próby otwarcia strony internetowej. Kod ten wszedł także do codziennego języka i potocznie symbolizuje po prostu niepowodzenie.

2. Fail

Drugie miejsce także należy do porażki. Często występuje jako samodzielne wypowiedzenie (Fail!) i odnosi się do niepowodzenia przedsięwzięcia, projektu itd.

3. Hashtag

Słowo lub fraza poprzedzone znakiem tzw. krzyżyka (#). Funkcjonuje w sferze komunikacji internetowej; mikroblogowej, jak Twitter.

4. @Pontifex

Tzw. tag (służący oznaczeniu komunikatów w serwisie Twitter) odnoszący się do papieża Franciszka, wybór którego wywołał niebywały entuzjazm w tym roku.

5. The Optic

Jak wyjaśnia GLM optyka może wyprzedzić narrację, która wyprzedziła racjonalny dyskurs, a to nie wróży niczego dobrego dla merytorycznej dyskusji politycznej.

6. Surveillance

Inwigilacja zyskała na popularności, gdy okazało się, w jakim stopniu NSA (Agencja Bezpieczeństwa Krajowego) szpieguje obywateli USA.

7. Drones

Zdalnie sterowane i bezzałogowe pojazdy powietrzne służące do celów wojskowych.

8. Deficit

Deficyt był obecny także w zeszłym roku, ale na dużo wyższej pozycji. Najwidoczniej sytuacja gospodarcza poprawia się...

9. Sequestration

Sekwestracja czyli odosobnienie, maskowanie odnosi się tutaj do cięć budżetowych.

10. Emancipate

Czasownik emancypować zyskał na wadze z uwagi na to, że coraz więcej kobiet i dzieci na całym świecie jest przymuszanych do różnego rodzaju zajęć.

Natomiast gdybyśmy mieli wziąć pod uwagę popularność angielskich słów w polskich mediach, to należałoby wyszczególnić rzeczownik gender.

A oto zestawienia słów, najpopularniejszych w poprzednich latach:

Najpopularniejsze słowa 2009 roku

Najpopularniejsze słowa 2010 roku

Najpopularniejsze słowa 2011 roku

Najpopularniejsze słowa 2012 roku




"Client" nasz pan!

images

W języku polskim mamy słowo klient. Jego angielskim tłumaczeniem najczęściej jest customer albo client. Wydaje się, że słowa te są synonimami i używa się ich wymiennie. Jednak czy rzeczywiście nie ma między nimi różnic? Przyjrzę się temu zagadnieniu w niniejszym tekście.

Żeby rozstrzygnąć o podobieństwach i różnicach pomiędzy customer oraz client, przyjrzyjmy się słownikowym definicjom obu tych rzeczowników.

customer 1. Osoba, która dokonuje zakupu towarów lub usług od drugiej osoby. 2. nieformal. osoba, z którą trzeba sobie poradzić. client 1. Osoba lub grupa, która korzysta z porad lub usług prawnika, księgowego, agencji reklamowej, architekta itd. 2. Osoba, która otrzymuje świadczenia lub usługi itd. od ośrodka pomocy społecznej, instytucji rządowej itp. 3. Klient (customer)

Z przytoczonych definicji (za dictionary.reference.com) wynika, że słowa te są w zasadzie synonimami. Możemy jednak wskazać pewne różnice. Przede wszystkim customer odnosi się do osoby, która nabywa towary lub korzysta z usług. Client zaś głównie korzysta z usług, choć na pozycji (3) w definicji wskazano znaczenie zbieżne z customer.

Mimo że zgodnie z definicją słownikową customer to zarówno osoba nabywającą towary jak i korzystająca z usług, to w świecie biznesu i marketingu dość mocno zakorzenił się zwyczaj posługiwania się nim w odniesieniu do nabywcy dóbr materialnych. Z kolei client powszechnie funkcjonuje jako określenie klienta usługodawców. Tak więc w kontekście klientów sklepów najczęściej spotkamy się z określeniem customer. Natomiast w przypadku prawników, architektów, banków itp. będziemy mieli do czynienia z terminem client.

Warto też zwrócić uwagę na jeszcze jedną różnicę, którą niekoniecznie muszą oddawać zwykłe definicje słownikowe. Rozróżnienie na klienta, który przychodzi do sklepu i kupuje towar (customer) oraz na klienta, który korzysta z usług świadczonych przez jakąś firmę, instytucję (client) wynika także z wartości tych słów. Rzeczownik customer z jednej strony odbierany jest jako mniej formalny niż client, a z drugiej wskazuje na słabszą więź z kontrahentem.

Dochodzimy więc też w pewnym sensie do podziału klientów ze względu na ich jakość. Customer jest klientem, jakby nie było, słabiej związanym ze sprzedawcą (ewentualnie usługodawcą). Client zaś jest wyraźnie bardziej szanowany przez sprzedawcę/dostawcę, któremu zależy na zatrzymaniu go przy sobie.

Czy można więc powiedzieć, że jeśli odnoszą się do nas per customer, to mniej nas szanują i mniej im na nas zależy? Na pewno nie, ale jednocześnie gdy jesteśmy nazywani client, to wyraźnie mamy poczuć się kimś ważnym, kimś, kto jest wyjątkowy i usługodawcy/sprzedawcy zależy na związaniu nas ze swoją marką.




Jesteśmy z tym OK

maxresdefault

Już 3 lata temu, bo 25 października 2010 roku opublikowałem tekst: A czy ty jesteś OK?. Podzieliłem się z Wami dość dziwaczną dla polszczyzny konstrukcją językową, która powraca teraz niczym bumerang z dużo większą siłą -- w reklamie telewizyjnej.

O angielskim w polskich reklamach pisałem już kilka razy (BP altimejt, Spark, Śnieżka). Tym razem mamy do czynienia z angielską składnią. Chodzi mi o słowa, które wypowiada wiewiórka w reklamie firmy Felix:

Nie, no w zasadzie my jesteśmy z tym OK, a no, a co?

Oczywiście reklama i jej język rządzą się swoimi prawami. W reklamie nic nie zostaje powiedziane przypadkowo. Slogany, dialogi, stwierdzenia -- wszystkie są konstruowane tak, aby przyczynić się do utrwalenia promowanej marki, przyciągnąć uwagę konsumenta i w rezultacie przełożyć się na sprzedaż.

Czasami twórcy reklam mogą dążyć do utrwalenia pewnych słów, fraz, powiedzonek w mowie codziennej. Zdarzyć się może tak, że pewne zwroty po jakimś czasie kojarzą się nam z konkretnym produktem, często wbrew oczekiwaniom twórców reklamy.

Zazwyczaj w pamięć zapadają albo neologizmy, albo standardowe wyrażenia umieszczone w niestandardowym kontekście. Każdy z was na pewno potrafi sobie przypomnieć zwroty, które narodziły się w reklamach, a żyły poza nimi.

I tak wiewiórka posługuje się kalką angielskiej konstrukcji to be OK with something (nie mieć nic przeciwko czemuś), która w dosłownym tłumaczeniu daje pokraczną frazę: być z czymś OK. Twórcy reklamy zdają sobie sprawę (a mam taką głęboką nadzieję), że zwrot ten jest mało polski. Jednak wypowiedziany przez przyjemną wiewiórkę, która jakby od niechcenia pojawia się w reklamie i wyraża aprobatę dla omawianego produktu, w połączeniu z jej nieporadnym sposobem mówienia daje (jakby nie było) ciekawy efekt.

Oczywiście nie obawiam się, że twórca reklamy ani producent chrupków mają na celu popularyzację takiego dziwoląga językowego, ale nie zdziwię się wcale, jeśli konstrukcja ta w jakimś stopniu się upowszechni.

A oto reklama, o której mowa:




What is that mean? Poprawne?

images

Oczywiście nie. Tak krótko i zdecydowanie należy odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie. Zostałem niedawno zapytany, jak to jest, że w filmach i innych źródłach anglojęzycznych słyszymy pytanie What is that mean?, które przecież już na pierwszy rzut oka nie wydaje się poprawne.

Prawda jest jednak taka, że w rzeczywistości nie mamy do czynienia z pytaniem What is that mean? Niewprawnemu uchu może się co prawda wydawać, że je słyszy, ale de facto pytanie to brzmi: What does that mean?.

Winna wszystkiemu jest oczywiście wymowa, a dokładnie zjawisko, które w fonetyce określa się jako słaba forma. W podlinkowanym artykule możecie przeczytać o różnicy pomiędzy formą mocną a słabą.

W tym miejscu napiszę jedynie o tym, że wiele słów funkcyjnych (choć oczywiście nie tylko) posiada właśnie formę słabą, czyli ich wymowa zmienia się pod wpływem otaczających je wyrazów. W przypadku does we wspomnianym pytaniu, dochodzi do upodobnienia się tego czasownika do is. Z /dʌz/ robi się /ÉŞz/.

I to jest cała tajemnica magicznego i zagadkowego zwrotu What is that mean?.




Reason vs. Cause - powód i przyczyna

reason

Czy są jakieś różnice pomiędzy słowami reason oraz cause? A może używa się ich zamiennie? Pozornie, na drugie pytanie, nasuwa się odpowiedź: tak. Postanowiłem jednak zanurzyć się w meandry semantyki i zastanowić nad powodem i przyczyną.

Przyjrzyjmy się dwóm zdaniom:

(1a) Whats the main reason for road accidents? (2a) Whats the main cause of road accidents?

Można uznać, że zdania te niczym się nie różnią. Reason i cause mogą być użyte zamiennie. Przyjrzyjmy się jednak bliżej interesującym nas tu rzeczownikom.

Słowniki polsko-angielskie najczęściej tłumaczą i reason, i cause jako przyczynę bądź powód. Oba rzeczowniki mają więc po dwa polskie ekwiwalenty. Na początek należy jednak odpowiedzieć sobie, czy utożsamianie powodu z przyczyną jest słuszne? Odwołajmy się więc do słownika języka polskiego (PWN, 2007):

powód - przyczyna czegoś. przyczyna - czynnik lub zespół warunków wywołujący jakieś zjawisko jako swój skutek.

Definicje te nie są satysfakcjonujące, zwłaszcza wyjaśnienie powodu. Spójrzmy jednak na powyższe zdania (1a, 1b), przetłumaczone na język polski przy zachowaniu wymienności powodu i przyczyny:

(1b) Jaki jest główny powód wypadków drogowych? (2b) Jaka jest główna przyczyna wypadków drogowych?

Drugie zdanie brzmi lepiej. Szybki i prosty test frekwencyjności w Google potwierdza to:

powód wypadku - 26500 wystąpień

przyczyna wypadku - 276000 wystąpień

Z czego to wynika? Z uwagi na to, że w języku angielskim sytuacja wygląda podobnie (reason for accident - 39,5 tys. wystąpień; cause of accident - 1,6 mln), zostawmy polszczyznę i zajmijmy się angielskim. Zaznaczę jednak, że lepiej tłumaczyć reason jako powód, a cause jako przyczynę.

I tym razem zacznijmy od słownikowych definicji, omawianych wyrazów:

Reason

1. Podstawa lub przyczyna jakiegoś przekonania, czynności, faktu, zdarzenia itd. (np. the reason for declaring war);

2. twierdzenie prezentowane w uzasadnieniu lub wyjaśnieniu jakiegoś przekonania lub czynności;

3. zdolności umysłowe związane z formułowaniem wniosków, wyjaśnień;

4. logiczne uzasadnienie; zdrowy rozsądek;

5. normalne lub zdrowe władze umysłowe; rozsądek.

Pochodzenie: 1175-1225; Middle English resoun, reisun (rzeczownik) < Old French reisun, reson < łac. ratiōn- (temat ratiō ) ratio (rozsądek, osąd, metoda, sposób).

Cause

1. Osoba lub rzecz, która postępuje, zdarza się lub istnieje w taki sposób, że jakaś określona rzecz następuje jako rezultat; wytwórca skutku (np. You have been the cause of much anxiety. What was the cause of the accident?);

2. powód lub motyw działania człowieka (np. The good news was a cause for rejoicing);

3. dobry lub wystarczający powód (np. to complain without cause; to be dismissed for cause).

Pochodzenie: 1175-1225; Middle English < łac. causa (powód, przyczyna).

Co wynika z przytoczonych definicji?

Słownikowy opis reason oraz etymologia tego słowa wyraźnie wskazują, że rzeczownik ten wyraża akt logicznego myślenia, wnioskowania, uzasadniania, które mają miejsce podczas doszukiwania się przyczyny zaistnienia danego stanu rzeczy.

Owa potęga myślenia zachowana jest w przymiotniku pochodnym od reason: reasonable (rozsądny, uzasadniony, sensowny). Tak więc, używając słowa reason, potrafię wytłumaczyć dane zjawisko, prześledziwszy ciąg wydarzeń, który do niego doprowadził. Mamy tu dedukcję aposterioryczną - łączenie tego, co zaszło w spójny ciąg i sensowne skojarzenie z rezultatem.

Definicja cause natomiast sugeruje, że w tym przypadku mamy do czynienia ze swego rodzaju mechanizmem, który powoduje, że dzieje się tak, a nie inaczej. Apriorycznie można przyjąć, że dane zjawisko zaistniało, ponieważ nie ma mowy o innym powodzie -- tak musiało się stać.

Różnicę tę można zilustrować przykładami:

(3a) The reason for taking a loan was that I didnt have any money.

(3b) The cause of his death was a serious illness.

Niemniej postawienie jasnej granicy pomiędzy reason a cause może niekiedy sprawić kłopot. Widać to poniekąd w powyższych zdaniach (3a, 3b). W przykładzie (3b) użycie reason zamiast cause wydaje się możliwe: wnioskuję, logicznie wyciągam wniosek, że ktoś zmarł, bo ciężko chorował. Jednak w (3a) już nie użyjemy cause.

Dochodzimy jednak do istotnej, moim zdaniem, różnicy. Cause jest tym, co prowadzi do danego skutku, a reason jest uzasadnieniem, które zresztą nie zawsze musi być prawdziwe.




Najpopularniejsze słowa 2012 roku

images

Po raz kolejny prezentuję Wam zestawienie najpopularniejszych słów w mijającym roku. Zobaczcie, jakie słowa dominowały w anglojęzycznych mediach w 2012 roku.

Prezentowane zestawienie, jak zawsze opieram na wynikach analiz prowadzonych przez Global Language Monitor. Oto pierwsza dziesiątka słów, które zrobiły karierę w 2012 roku.

1. Apocalypse / Armageddon

Słowo apokalipsa znajduje się w angielszczyźnie dobre 500 lat. W tym roku było używane, że tak się wyrażę, nad wyraz. Cały świat czekał na koniec, ale jak zawsze nastąpiło tylko rozczarowanie...

2. Deficit

W zeszłym roku deficyt także gościł w zestawieniu najpopularniejszych słów i to także na drugiej pozycji. Wróżyłem mu pierwsze miejsce w tym roku, ale jak się okazuje koniec świata wziął górę.

3. Olympiad

Olimpiada bez wątpienia była głośnym wydarzeniem w tym roku, choć w Polsce wszyscy bardziej przeżywali Euro.

4. Bak'tun

Tak nazywa się cykl 144 tys. dni w długoterminowym kalendarzu Majów. Poprzedni cykl zakończył się 21 grudnia 2012 i jednocześnie dał początek kolejnemu.

5. Meme

Chodzi to oczywiście o tzw. memy, które robią niebywałą karierę w Internecie.

6. MOOC

Massive Open Online Course to rodzaj kursu, szkolenia w którym może brać udział ogromna liczba uczestników. Najczęściej prowadzone są one za pośrednictwem Internetu.

7. The Cloud

Oczywiście nie chodzi o chmury na niebie, a o usługę, które pozwala przechowywać dane na wirtualnym dysku internetowym.

8. Omnishambles

Słowotwór pochodzenia brytyjskiego. Utworzony od słowa shambles, a oznacza tyle, co wszechobecny bałagan, nieład.

9. Frankenstorm

Inne określenie huraganu Sandy, który nawiedził wschodnie wybrzeże USA pod koniec października.

10. Obesogenic

Oznacza sprzyjanie (promowanie) otyłości. Tym mianem zaczęto nazywać reklamy telewizyjne, które promują przekąski dla dzieci bogate w cukier i kalorie. A oto zestawienia słów, najpopularniejszych w poprzednich latach: Najpopularniejsze słowa 2009 roku Najpopularniejsze słowa 2010 roku Najpopularniejsze słowa 2011 roku


Podwójna forma ściągnięta

0

W języku angielskim powszechna jest obecność form ściągniętych (contractions). Każdy, kto zaczyna naukę języka już na początku dowiaduje się, że zamiast I am można użyć Im. W tym przykładzie mamy do czynienia ze skróceniem jednego czasownika, a czy można zlepiać ze sobą więcej wyrazów?

W języku angielskim przez formę ściągniętą (kontrakcję) rozumie się słowo lub grupę słów powstałych na skutek skrócenia formy oryginalnej, początkowej. Sam wyraz contraction pochodzi od łacińskiego contrahere, czyli ściągać, skupiać, skracać.

Formy ściągnięte najczęściej spotykamy w mowie lub nieoficjalnych tekstach pisanych, tekstach literackich naśladujących mowę.

Najczęściej spotykane kontrakcje to te doskonale znane wszystkim: Im, Ive, hes, isnt, wont itd. Czy można jednak tworzyć bardziej rozbudowane skróty? I co istotne, czy będą one poprawne gramatycznie?

Poza pojedynczymi formami skróconymi (czyli zawierającymi jeden apostrof) możliwe są jeszcze podwójne formy skrócone. Oto one:

'e'll -- hell (he will) wymawiane przez osoby posługujące się dialektem, gdzie h jest bezdźwięczne.

'e's -- hes (he is, he has) - jak wyżej.

'tisn't -- it is not (forma archaiczna)

twasnt -- it was not (przestarzałe)

twerent -- it were not

'twon't -- it will not (przestarzałe)

'twou'd -- it would not (przestarzałe)

'twouldn't -- it would not (przestarzałe)

bo's'n -- boatswain (bosman)

can't've -- cannot have

coudnt -- could not (przestarzałe)

couldntve -- could not have

fo'c'sle -- forecastle (żeg. forkasztel)

haporth -- halfpennyworth (dosł. o wartości pół pensa)

hedve -- he would have

hesnt -- he is not, he has not

Idve -- I would have

Ivent -- I have not

itdve -- it would have

itsnt -- it is not, it has not

mightntve -- might not have

mustntve -- must not have

oughtntve -- ought not have

shant -- shall not

shedve -- she would have

shesnt -- she has not, she is not

shoudnt -- should not (przestarzałe)

shouldntve -- should not have

thatdve -- that would have

thatllve -- that will have

theydve -- they would have

wedve -- we would have

wevent -- we have not

whodve -- who would have

wontve -- will not have

woudnt -- would not (przestarzałe)

wouldntve -- would not have

yallre -- you all are

youdve -- you would have

youllve -- you will have

youvent -- you have not

Przedstawione powyżej formy, z punktu widzenia gramatyki są poprawne. Trzeba jednak pamiętać, że zaliczają się do niestandardowych i jeżeli natkniemy się na nie, to najczęściej w komunikacji mówionej (ale i w tym przypadku wiele z nich może brzmieć dziwacznie).

Potrójne formy ściągnięte?

Takowe też są możliwe, ale należą do rzadkości:'twou'dn't -- archaiczna forma it would not have, focsle -- wcześniej wspomniana formafo'c'sle (forecastle),Idvent -- I would have not,thissnt -- this is not.




Guy - mężczyzna czy kobieta?

images

Rzeczownik guy funkcjonuje w języku angielskim w sposób dość specyficzny. Z jednej strony odnosi się tylko do mężczyzn, a z drugiej także do kobiet. Jak w praktyce wygląda zastosowanie tego słowa?

W słownikach języka angielskiego znajdziemy następujące definicje:

1. Guy /informal/ a man, a fellow 2. Guys /informal/ persons of either sex.

Tak więc, według słowników rzeczownik guy w liczbie pojedynczej odnosi się tylko do mężczyzn i można go tłumaczyć jako gość, koleś. W brytyjskim angielskim może jeszcze oznaczać osobę dziwnie, groteskowo wyglądającą.

W liczbie mnogiej (guys) rzeczownik ten może określać zbiorowość; grupę osób różnej płci i najczęściej jest używany w amerykańskim angielskim. Nie przychodzi mi do głowy w tej chwili żaden dobry polski ekwiwalent... Ludzie, ludziska?

Zastosowanie tak zdefiniowanego słowa guy można zilustrować np. tak:

1. He is a cool guy! 2. So, what are you up to, guys?

Jednak praktyka codziennego funkcjonowania omawianego tu rzeczownika nie do końca oddaje przedstawione powyżej rozróżnienie. Choć guys nazywa zbiorowość osób obu płci, to wydaje się, że znaczenie rzeczownika w l. poj. jest tu nadrzędne i wielu użytkowników angielszczyzny odbiera rzeczownik guys jako określenie osób płci męskiej. Można to poprzeć choćby przykładami, znalezionymi w Internecie. Oto kilka z nich:

(1) Hi guys and girls, just wonder why I cant... (2) Can Guys and Girls Be Just Friends? (3) OK guys and ladies... (4) In the final round, the guys and girls decide who they want to go out with again. (5) These guys and women are in danger themselves.

W powyższych przykładach rzeczownikowi guys zawsze towarzyszy rzeczownik odnoszący się do kobiet (girls, ladies, women). Czy oznacza to, że słownikowe definicje nie są zgodne z prawdą? Taki wniosek oczywiście byłby absurdalny -- należałoby przyjrzeć się idiolektowi każdego rodzimego użytkownika języka angielskiego i zrobić zestawienie sposobów rozumienia przez nich tego słowa.

Do guys często dodaje się ladies, girls itd. z powodów czysto pragmatycznych i być może z powodu jakiejś wpojonej poprawności politycznej, na punkcie której wariuje się w krajach anglojęzycznych.

Z moich obserwacji wynika, że zwracając się do grupy osób o różnej płci częściej używa się guys + żeński ekwiwalent, aniżeli samego guys. Ciekaw jestem waszych doświadczeń!